Andrzej Bienias napisal(a) w artykule
...
> >Obiecuje w przyszlym tygodniu, jak juz pisalem, nie jestem fachowcem,
nie
> >mam takich lektur w domu, musze zasiegnac jezyka u znajomej pani...
> Dzieki.
Obiecywalem i slowa postaram sie dotrzymac, ale znajoma wyjechala na urlop,
wiec sprawa sie odwleka. Sorry
> Zniknely przyczyny, dla ktorych musielismy sie
> przystosowac, a to przystosowanie jest tylko czesciowe.
Kiedys tam nasi bardzo dalecy przydkowie przystosowali sie do zycia na
ladzie. zdobywajac w ten sposob dla siebie nowe tereny do rozwoju. Jednak
nadal nasza planeta jest w 3/4 pokryta woda, wiec jesli konsekwentnie za
naturalny uwazasz stan rzeczy sprzed przystosowania, moze powinnismy zaczac
myslec o powrocie do wody? W koncu tez mozna by wymienic mnostwo zalet
takiego rozwiazania, ze chocby o tych ogromnych polaciach terenow
wspomne...
Oczywiscie zartuje tutaj, nie tlumacz mi, ze przestawienie sie na wege jest
kwestia decyzji a w przypadku proponowanej przeze mnie rewolucji
musielibysmy sie po prostu "zrobic od nowa". Podalem to jedynie jako
przyklad tego, ze nie mozna tak swobodnie podchodzic do przemian jakie w
nas zachodzily na przestrzeni tysiecy (bylo nie bylo) lat.
> Mysle, ze powinnismy sie wycofac z nastepujacych
> powodow:
> - humanitarnych. Jedzenie miesa wiaze sie z zabijaniem
> zwierzat i ich hodowla w warunkach daleko
> odbiegajacych od naturalnych;
Ten powod jestem w stanie zrozumiec, co do hodowli, porusze sprawe nizej.
> - ekologicznych: zanieczyszczenie wod powierzchniowych,
> gnojowka (zakwity wody), znaczaca produkcja metanu z
> nawozu - efekt szklarniowy, zajmowanie duzej powierzchni
> ziemi na produkcje pokarmu dla hodowanych zwierzat - mozna
> byloby ta powierzchnie przywrocic srodowisku naturalnemu;
Pierwsze z wymienianych powodow tak niezupelnie mi pasuja. Zanieczyszczenia
srodowiska maja swoje zrodlo w calym przemysle. Przetworstwo miesne na ewno
sie do tego doklada, ale przeciez i owocowo - wazywne rowniez swoje robi.
Np. nawozy przeciez sa wysiewane nie tylko pod rosliny paszowe.
Powiedzialbym nawet ze przede wszystkim pod rosliny majace byc przez nas
zezarte. Podobnie pola uprawne. Przeciez one tez zajmuja duza powierzchnie.
Przecietne gospodarstwo rolne duzo wiecej ziemi obsiewa niz zostawia na
wypas bydla.
> - zdrowotnych. Uzywanie przy hodowli anybiotykow -
> uodpornienie bakterii, stosowanie hormonow - rozregulowanie
> ukladu hormonalnego konsumentow, uzywanie jako dodatku
> do pasz maczki z padlych zwierzat - choroba "wscieklych krow",
> kumulacja zanieczyszczen w kolejnych ogniwach lancucha
> pokarmowego;
J.w. Nauka idzie do przodu, czlowiek nie pierwszy juz raz w swojej madrosci
probuje rozne zeczy "poprawiac", czasem ze skutkiem mocno odbiegajacym od
zalozen. Ale to nie tylko dotyczy przemyslu miesnego. Genetycznie
modyfikowane wazywa sa juz od pewnego czasu. O pryskanych roznymi
swinstwami owocach, ktorych nie wolno jesc bez mycia wiedza juz chyba
wszyscy. O np. holenderskich pomidorach, ktore z wygladu sa po prostu
piekne, ale w smaku przypominaja wszystko (tworzywo sztuczne najbardziej)
tylko nie pomidora tez chyba wypadaloby tu napisac...
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> Ponadto przypomne naglowek listu: "Wegetarianizm, czy to
> naturalne" i odwroce zagadnienie.
> Czy naturalne jest przetrzymywanie zwierzat w
> klatkch niewiele wiekszych niz one same ?
> Czy naturalne jest przetrzymywanie drobiu przez cale
> zycie bez dostepu do swiatla slonecznego ?
> Czy naturalne jest karmienie krow (roslinozernych !)
> zmielonymi szczatkami ich wspoltowarzyszy, albo
> odchodami drobiu ? (BTW smacznego)
> Czy naturalne jest "faszerowanie" zwierzat antybiotykami
> i sterydami, zeby szybciej rosly ?
To jak sa przetrzymywane zwierzeta, czy "produkcja" brojlerow, czy zywienie
krow maczka z padliny to sa tematy bardzo przykre i w pelni sie z toba
zgadzam, ze "cos" z tym wypadaloby zrobic. I oczywiscie, przejscie na
wegetarianizm zalatwiloby problem. Podobnie, jak zrownanie przez NATO
Kosowa z ziemia zalatwi definitywnie tamten problem. Ale mozna chyba
poszukac tez innych rozwiazan, prawda? Od razu moge dopisac, ze o wiele
bardziej mi smakuje mieso z kury "chodzonej" (okreslenie mojej babci,
chodzi o kure, ktora cieszyla sie wzgledna swoboda na podworku) niz z
brojlera. Co do ostatniego (antybiotyki), to j.w.: z roslinkami tez sie
cuduje. Oczywiscie zostaje pytanie, czy to jest naturalne.
> I na koniec: co w ogole wspolnego z natura ma
> kielbasa, parowki, gulasz itp. ? Wystepuja w stanie
> naturalnym w jakims rezerwacie przyrody ?
A czy w stanie naturalnym wystepuja drzemy, przeciery, kotlety sojowe, itp?
Na grupie az roi sie od przepisow na rozne wymyslne dania wege. Trzymajac
sie twojego argumentu, czy choc jeden z nich jest naturalny? Temat dotyczyl
sprawy, czy wegetarianizm jest naturalny dla czlowieka, a nie, czy potrawy
wege sa naturalne. Wiekszosc potraw (poza owocami prosto z krzaka czy
surowym miesem) nie jest naturalna, jesli w ten sposob na nie patrzec.
> >[....] ze sam fakt jedzenia
> >miesa nie wychodzi nam na dobre. Chyba raczej problem sprowadza sie do
> >samego doboru diety, ze miesa jemy za duzo, za tlusto, itp. To samo
mozna
> >na pewno napisac na temat zle dobranej diety wege.Tak wiec nie
uogolniajmy.
> 2-3 papierosy dziennie nie zabijaja, a nawet przynosza pewien
> pozytek [....]
> To samo z niektorymi rodzajami narkotykow i uzywek. Wobec tego
> powinnismy palic (troszeczke), brac amfetamine (troszeczke),
> marihuane (tez troszczke) itd. ?
O Matko! Od jedzenia miesa do narkotykow.. Zeby z tego nie robic wielkiej
dyskusji: jesli zaczne palic marihuane (troszeczke) to sie po prostu od
niej uzaleznie, bede jej musial brac coraz wiecej, jesli bede probowal
rzucic, pojawi sie u mnie zespol glodu narkotycznego, jego przezwyciezenie
bedzie dla mnie sprawa wykonalna, ale bardzo trudna. To samo mozna napisac
o pijakach czy palaczach. A nie slyszalem jeszcze o uzaleznieniu (tego typu
uzaleznieniu !!!) od miesa. Zreszta, czy ty w czasie przestawiania sie na
wege miales jakies problemy typu glodu narkotycznego? Czy byles w stanie
popelnic przestepstwo dla kawalka miesa, czy fakt, ze przestales jesc mieso
powodowal u ciebie przez jakis czas skrajne depresje, zle samopoczucie, czy
wrecz takie objawy, jak np. ataki drgawek? Mozliwe, ze co najwyzej miales
przejsciowe problemy ze zdrowiem, kiedy organizm przestawial sie na inna
diete, ale przeciez tego nawet nie mozna porownywac ze skutkami rzucania
najlzejszego nalogu: papierosow.
>[...] A drapieznik
> nie zrywa owocow, bo jest miesozerny, tak jak my, nie majac
> narzedzi (sa sztuczne, czy naturalne ?) nie scigamy ofiar.
Czy narzedzia sa sztuczne? Niby tak, ale co np. z niewatpliwym narzedziem
jakim jest wykonana z kawalka kija pala, z ktora nasz pradziadek ganial
prakroliki po lesie? Niby kij jest jak najbardziej naturalny, wiec moze
staje sie sztuczny przez sam sposob uzywania?... Cholera wie.
Jezeli przyjmiemy zalozenie, ze narzedzia sa sztuczne, niebezpieczne byloby
wywodzenie z tego, ze miesozernosc jest sztuczna, bo to jest tez raczej
kwestia kultury. Surowe mieso jje wiele ludow (sam o tym piszesz), moja
kolezanka miala okazje jesc malze zbierane "temi recami" (bez pomocy
narzedzi i na surowo).
> >natura jest cwana. Owoce wabia... [...]
> Nie musisz. Dlaczego owoce wabia ludzi, a nie np. kota,
> psa, czy tygrysa ? Czy dlatego, ze tamte sa miesozerne, a
> czlowiek roslinozerny ?
NIE!!! One wabia tylko tego, kto je zezre. A czlowiek jest wszystkozerny (i
przy tym sie upieram od poczatku calej dyskusji), wiec czemu go pominac?
> Napisalem _wiekszosc_, a nie wszystkie. I pisalem o smaku,
> a nie, czy da sie jesc. Indianie (inne ludy pewno tez) jedli surowe
> mieso, ale rzadko kto uwaza je za dobre. Poczytaj literature
> przygodowa, haslo: "pemikan" ;)))
Odnosnie pemmikanu: jako gowniaz zaczytywalem sie tego typu literatura,
haslo pemmikan bardzo mi po glowie chodzilo, w kazdym razie na tyle mocno,
ze sprobowalem cos takiego zrobic. I powiem ci, ze po kilku nieudanych
probach doszedlem do czegos, co bardzo mi (i poczestowanemu koledze - tez
maniakowi zabaw w indian) smakowalo. Natomiast wiem, ze dluzej
przechowywany pemmikan samoczynnie sie wzbogacal w bialko i to takie
bialko, ktore sie samoczynnie rozmnazalo i pelzalo o wlasnych silach
calkiem sprawnie. Tyle tylko, ze to juz zupelnie inny temat. W koncu dluzej
przechowywane owoce tez gnija i robaczywieja. Co do smaku, to powtarzam:
bardzo lubie tatara. I chyba nie tylko ja. Moja kolezanka uwielbia jesc
surowe ryby, bardzo lubi tez watrobe na surowo. Przyznaje sie bez bicia, ze
ogladajac to na wlasne oczy mialem bardzo mieszane uczucia, ale z tego co
wiem, to nie jest to wcale zadkie. To (powtarzam) jest tylko kwestia
kultury.
> A moim zdaniem nie tyle jestesmy wszystkozerni, co w ktoryms
> momencie rozwoju naszego gatunku okolicznosci nas zmusily
> do jedzenia miesa. I rezygnacja z niego przywroci poprzedni
> naturalny stan rzeczy, zmniejszy ilosci zla i cierpienia na swiecie,
> a nam wyjdzie tylko na zdrowie.
W ten sposob wrocilismy do poczatku dyskusji: czy sformulowanie "poprzedni
naturalny stan rzeczy" nie jest tutaj naduzyciem? I co z tym zdrowiem?
Zreszta nawet trzymajac sie twoich argumentow: na wszystkozernosc
przestawilismy sie tysiaclecia temu. Od tamtej pory mamy organizm
przystosowany do jedzenia miesa. I jesli teraz nagle zaczniemy na sile
stosowac diete scisle wege, to czy taki gwaltowny zwrot nie odbedzie sie
jednak ze szkoda dla nas jako gatunku.
--
Jarek P.
j...@friko.onet.pl
ICQ: 34694075