TIPSY.MAZOWSZE.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 9, 2010, 5:35 am

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
PostPosted: 1999-06-06 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-06 00:00:00
Przemek wrote in message


> Suschi (albo sushi, nie wiem jak to sie pisze po polsku) to cala grupa
> potraw przyzadzanych z surowych ryb. Tradycyjnie robi sie je z tunczyka
ale
> moga tez byc bardziej egzotyczne. Ja jadlem np. z rybki ktora nazywala sie
> ochiboki (moze ktos wie co to jest po polsku?).
> W pozadnej restauracji czy sushi-barze rybki plywaja sobie w takim duzym
> akwarium, Ty podchodzisz i wybierasz sobie najladniejsza ktora nastepnie
> kucharz ukatrupia (przepraszam wegetarian :)) i przyzadza na twoich oczach
> zebys mial pewnosc ze jest swieza.
> Dodaje sie do niej mnostwo przypraw i podaje z ryzem i np. awokado lub
> grzybkami. Taki rybny tatar ale smak ma niepowtarzalny. Natomiast sushimi
> nie jadlem, ale wiem ze to rowniez surowe mieso ryby i chyba skorupiakow.

Nie wiem gdzie jadles tak przyrzadzone sushi, ale zostales oszukany i to
pewnie za ciezkie pieniadze. Malo tego. Miales duzo szczescia, jesli nie
chorowales potem.
Prosze mnie nie molestowac o przepis na sushi i sushimi. Przez szacunek dla
(jednak) wiekszosci grupowiczow nie mam zamiaru go podawac.
Pozdrowienia,
Dawid






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-07 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-07 00:00:00
On Sun, 6 Jun 1999 23:29:34 +0200, "Dawid" wrote:
>Nie wiem gdzie jadles tak przyrzadzone sushi, ale zostales oszukany i to
>pewnie za ciezkie pieniadze. Malo tego. Miales duzo szczescia, jesli nie
>chorowales potem.
>Prosze mnie nie molestowac o przepis na sushi i sushimi. Przez szacunek dla
>(jednak) wiekszosci grupowiczow nie mam zamiaru go podawac.

Zawsze mozesz podac na pl.rec.kuchnia i zaznaczyc tutaj, zainteresowani
zajza.
X/ ! -|- 3 |<
--
Informacje o Exxx: http://caladan.rpg.pl/~vito/vege/






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-08 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-08 00:00:00
Sun, 6 Jun 1999 19:04:02 +0200, "Przemek"
napisal[a]:
>5. Nie pomyla nas. Wierze w inteligencje wegeterian. Poza tym nie wiem czy
>dlugo tu zabawie.

Pszemol pewnie nie pisal o tej grupie. On Cie ostrzegal przed proba
pisania na inne ;-)
Sorki Pszemol - PPNMSP.
--
Tomasz 'Pilot' Minkiewicz
adres w naglowku jest dla picu, mailto:pi...@vc.pl






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-08 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-08 00:00:00
Jarek P. napisal(a) w wiadomosci: ...
>> Sprawdze, ale zebym nie kupowal "w ciemno", to moze
>> mi jakas konkretna polecisz ? :)
>Obiecuje w przyszlym tygodniu, jak juz pisalem, nie jestem fachowcem, nie
>mam takich lektur w domu, musze zasiegnac jezyka u znajomej pani...

Dzieki.
>> Tysiace lat, to stosunkowo niewiele w skali ewolucji,
>> mysle, ze dla zmiany paznokci w pazury (i na odwrot),
>> potrzeba byloby co najmniej dziesiatkow, jesli nie setek
>> tysiecy lat. Tak wiec mysle, ze paznokcie mamy jeszcze
>> z okresu, kiedy zywnosc zdobywalismy bez
>> (powszechniejszego) uzycia narzedzi i sa odbiciem diety.
>rzecz do dyskusji, ale zostawiam temat. "Przekonywac" mozemy sie jeszcze
>dlugo, a nie znam sie na ewolucji na tyle, zeby swoje zdanie jakos
>udowodnic.

Czlowiek nie ulegl zmianom ewolucyjnym od co najmniej
kilkunastu tysiecy lat, stad moje dosyc silne przekonanie.
Pozostale naczelne rowniez nie maja pazurow, co wskazywaloby,
ze jest to cecha pochodzaca od wspolnych przodkow, wiec raczej
setki tysiecy, niz dziesiatki tysiecy lat.
>> Nie ktos, tylko przystosowanie (jak sadze) do trudnych okresow
>> suszy, kiedy zylismy jeszcze jako gatunek w Afryce,
>No i wyszlo na moje: jestesmy wszystkozerni. Przystosowalismy sie do tego?
>Zgoda, ale dlaczego teraz mamy sie cofac z tym przystosowaniem? Piszesz, ze

Zniknely przyczyny, dla ktorych musielismy sie
przystosowac, a to przystosowanie jest tylko czesciowe.
Mysle, ze powinnismy sie wycofac z nastepujacych
powodow:
- humanitarnych. jedzenie miesa wiaze sie z zabijaniem
  zwierzat i ich hodowla w warunkach daleko
  odbiegajacych od naturalnych;
- ekologicznych: zanieczyszczenie wod powierzchniowych,
  gnojowka (zakwity wody), znaczaca produkcja metanu z
  nawozu - efekt szklarniowy, zajmowanie duzej powierzchni
  ziemi na produkcje pokarmu dla hodowanych zwierzat - mozna
  byloby ta powierzchnie przywrocic srodowisku naturalnemu;
- zdrowotnych. Uzywanie przy hodowli anybiotykow -
  uodpornienie bakterii, stosowanie hormonow - rozregulowanie
  ukladu hormonalnego konsumentow, uzywanie jako dodatku
  do pasz maczki z padlych zwierzat - choroba "wscieklych krow",
  kumulacja zanieczyszczen w kolejnych ogniwach lancucha
  pokarmowego;
  Ponadto przypomne naglowek listu: "Wegetarianizm, czy to
naturalne" i odwroce zagadnienie.
Czy naturalne jest przetrzymywanie zwierzat w
klatkch niewiele wiekszych niz one same ?
Czy naturalne jest przetrzymywanie drobiu przez cale
zycie bez dostepu do swiatla slonecznego ?
Czy naturalne jest karmienie krow (roslinozernych !)
zmielonymi szczatkami ich wspoltowarzyszy, albo
odchodami drobiu ? (BTW smacznego)
Czy naturalne jest "faszerowanie" zwierzat antybiotykami
i sterydami, zeby szybciej rosly ?
I na koniec: co w ogole wspolnego z natura ma
kielbasa, parowki, gulasz itp. ? Wystepuja w stanie
naturalnym w jakims rezerwacie przyrody ?
Zeby bylo jasne, przy ostatnim nie "czepiam" sie,
wegetarianie tez przetwarzaja zywnosc, ale wywolanie
bylo w temacie:  naturalny wegetarianizm, wiec dla
rownowagi cos o naturalnym miesozerstwie.
>mieso nie wychodzi nam na dobre. Nie znam moze za dobrze tego typu
>publikacji, ale nie przypuszczam, zeby twierdzily one, ze sam fakt jedzenia
>miesa nie wychodzi nam na dobre. Chyba raczej problem sprowadza sie do
>samego doboru diety, ze miesa jemy za duzo, za tlusto, itp. To samo mozna
>na pewno napisac na temat zle dobranej diety wege.Tak wiec nie uogolniajmy.

2-3 papierosy dziennie nie zabijaja, a nawet przynosza pewien
pozytek (przeciwdzialanie depresjom, chorobie Parkinsona).
To samo z niektorymi rodzajami narkotykow i uzywek. Wobec tego
powinnismy palic (troszeczke), brac amfetamine (troszeczke),
marihuane (tez troszczke) itd. ?
Jezeli chodzi tylko o sam fakt wplywu jedzenia miesa na zdrowie,
to pewno masz racje. Tylko ilu znasz ludzi, ktorzy na przestrzeni
dziesiatek lat ograniczaja sie do tych 2-3 "dobrych" papierosow
dziennie, narkomanow bioracych stale tylko male dawki,
"miesozercow" jedzacych 50 g miesa na dzien ? Efekt koncowy
za kazdym razem jest podobny: nie 2-3 papierosy, a paczka lub
dwie, narkotyki "do oporu", a co do miesa, to sam chyba znasz
plagi wspolczesnej cywilizacji: otylosc, choroby serca, miazdzyca,
rak, osteoporoza - to tylko te najbardziej oczywiste. Mysle, ze
analogia jest widoczna.
[...]
>krotkodystansowiec go po prostu kumuluje, moge sie dowiedziec, ale zdaje
>sie, ze odchodzimy od tematu.

Mysle, ze kumuluje, bo sciga ofiare tylko przez ok. 100 m.
OK. Mozemy nie kontynuowac.
[...]
>A ja nadal twierdze, ze argument jest dziwny. W koncu oczywista jest
>roznica w nakladach pracy potrzebnych do zerwania jablka czy pomidora i
>upolowania krolika. I to, ze nam pomidora zerwac jest latwiej, to nie jest
>zaden argument, bo kazdy drapieznik na pewno duzo latwiej zerwalby tego
>pomidora (za pomoca klow i pazurow jak najbardziej) niz upolowal krolika.
>Oczywiscie problemem pozostaje, po co mialby to robic.

Naklady pracy (energii) w obu wypadkach sa rzeczywiscie
rozne, bo zdobyc rosliny jest przewaznie latwiej, ale efekty
tez sa rozne, bo ilosc energii jaka zdobywa drapieznik, jest na
jednostke "lupu" wieksza. Tak ze efektywnosc zdobywania
pokarmu w obu wypadkach jest bardzo podobna. A drapieznik
nie zrywa owocow, bo jest miesozerny, tak jak my, nie majac
narzedzi (sa sztuczne, czy naturalne ?) nie scigamy ofiar.
>> Nooo, jeszcze oprocz krolika, malpiatki, lemury, sporo
>> gatunkow malp. (Jak sie kiedys bede nudzil, to sprobuje
>> znalezdz w encyklopedji wiecej, mysle, ze mam spore
>> szanse :) )
>> ATSD, mszyce, slimaki, jedwabniki i termity to maja
>> 4-komorowy zaladek ? A sa w 100% roslinozerne. :)
>Dopiero co sam pisales o nie przerzucaniu dyskusji na zupelnie inne gatunki
>zwierzat. Trzymajmy sie czegos, co jest choc troche do nas podobne. Nie
>przerzucajmy sie argumentami w stylu miesozernych pantofelkow, ktore nie
>maja klow.

Malpiatki (bardzo daleki przodek czlowieka), malpy i lemury
to ssaki. A reszta jest wymieniona, dlatego, ze upierasz sie
przy tym 4-komorowym zoladku (nie wiem czemu, maja go
przeciez nie wszystkie roslinozerne, a tylko trawo(liscio)zerne).
>natura jest cwana. Owoce wabia... wygladem, zapachem, smakiem, wolaja:
>"zjedz mnie, jestem dobre, zjedz najlepiej z pesteczka, ktora jest mocna,
>nie strawi sie, potem ja wysrasz, kupka bedzie swietnym nawozem, a ja sie w
>ten sposob rozmnoze. " Nie musze chyba rozwijac mysli?

Nie musisz. Dlaczego owoce wabia ludzi, a nie np. kota,
psa, czy tygrysa ? Czy dlatego, ze tamte sa miesozerne, a
czlowiek roslinozerny ?
>> Sam dajesz mi argumenty. Wiekszosc pokarmu roslinnego moge
>> zjesc w naturalnej postaci, bez przetwarzania i bedzie to calkiem
>> dobre. Wiekszosc miesa, trzeba przetworzyc, zeby sie dalo jesc
>> bez obrzydzenia.
>Odnnosnie argumentow: i vice versa! Bez obrzydzenia! Ale nie ze szkoda dla
>organizmu. To jest tylko sprawa kultury, wiele ludow jadlo surowe mieso. A
>z surowymi roslinkami roznie bywa. Ze chocby wspomne o kartoflach.

Napisalem _wiekszosc_, a nie wszystkie. I pisalem o smaku,
a nie, czy da sie jesc. Indianie (inne ludy pewno tez) jedli surowe
mieso, ale rzadko kto uwaza je za dobre. Poczytaj literature
przygodowa, haslo: "pemikan" ;)))
>Tak dla jasnosci, juz to chyba pisalem, ale jeszcze raz powtorze. Nie mam
>nic przeciwko wegetarianom. Na pewno dieta taka jest w pewnym sensie
>zdrowa, ale wydaje mi sie, ze nie mozna w zadna strone przesadzac. jestesmy
>WSZYSTKOzerni i nie zmienimy  tego. I argumenty, ze dieta scisle
>wegetarianska jest dla czlowieka lepsza, zdrowsza, bardziej naturalna
>(!!!!) mnie nie przekonuja (a zwlaszcza ten ostatni)

A moim zdaniem nie tyle jestesmy wszystkozerni, co w ktoryms
momencie rozwoju naszego gatunku okolicznosci nas zmusily
do jedzenia miesa. I rezygnacja z niego przywroci poprzedni
naturalny stan rzeczy, zmniejszy ilosci zla i cierpienia na swiecie,
a nam wyjdzie tylko na zdrowie.
>Jarek P.

Andrzej
P.S. Przepraszam, ze tak dlugo zwlekalem z odpowiedzia.
List we fragmentach lezal sobie w "Drafcie", a ja nie mialem
za duzo czasu, zeby go dokonczyc.






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-10 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-10 00:00:00
Andrzej Bienias napisal(a) w artykule
...
> >Obiecuje w przyszlym tygodniu, jak juz pisalem, nie jestem fachowcem,
nie
> >mam takich lektur w domu, musze zasiegnac jezyka u znajomej pani...
> Dzieki.

Obiecywalem i slowa postaram sie dotrzymac, ale znajoma wyjechala na urlop,
wiec sprawa sie odwleka. Sorry
> Zniknely przyczyny, dla ktorych musielismy sie
> przystosowac, a to przystosowanie jest tylko czesciowe.

Kiedys tam nasi bardzo dalecy przydkowie przystosowali sie do zycia na
ladzie. zdobywajac w ten sposob dla siebie nowe tereny do rozwoju. Jednak
nadal nasza planeta jest w 3/4 pokryta woda, wiec jesli konsekwentnie za
naturalny uwazasz stan rzeczy sprzed przystosowania, moze powinnismy zaczac
myslec o powrocie do wody? W koncu tez mozna by wymienic mnostwo zalet
takiego rozwiazania, ze chocby o tych ogromnych polaciach terenow
wspomne...
Oczywiscie zartuje tutaj, nie tlumacz mi, ze przestawienie sie na wege jest
kwestia decyzji a w przypadku proponowanej przeze mnie rewolucji
musielibysmy sie po prostu "zrobic od nowa". Podalem to jedynie jako
przyklad tego, ze nie mozna tak swobodnie podchodzic do przemian jakie w
nas zachodzily na przestrzeni tysiecy (bylo nie bylo) lat.
> Mysle, ze powinnismy sie wycofac z nastepujacych
> powodow:
> - humanitarnych. Jedzenie miesa wiaze sie z zabijaniem
>   zwierzat i ich hodowla w warunkach daleko
>   odbiegajacych od naturalnych;

Ten powod jestem w stanie zrozumiec, co do hodowli, porusze sprawe nizej.
> - ekologicznych: zanieczyszczenie wod powierzchniowych,
>   gnojowka (zakwity wody), znaczaca produkcja metanu z
>   nawozu - efekt szklarniowy, zajmowanie duzej powierzchni
>   ziemi na produkcje pokarmu dla hodowanych zwierzat - mozna
>   byloby ta powierzchnie przywrocic srodowisku naturalnemu;

Pierwsze z wymienianych powodow tak niezupelnie mi pasuja. Zanieczyszczenia
srodowiska maja swoje zrodlo w calym przemysle. Przetworstwo miesne na ewno
sie do tego doklada, ale przeciez i owocowo - wazywne rowniez swoje robi.
Np. nawozy przeciez sa wysiewane nie tylko pod rosliny paszowe.
Powiedzialbym nawet ze przede wszystkim pod rosliny majace byc przez nas
zezarte. Podobnie pola uprawne. Przeciez one tez zajmuja duza powierzchnie.
Przecietne gospodarstwo rolne duzo wiecej ziemi obsiewa niz zostawia na
wypas bydla.
> - zdrowotnych. Uzywanie przy hodowli anybiotykow -
>   uodpornienie bakterii, stosowanie hormonow - rozregulowanie
>   ukladu hormonalnego konsumentow, uzywanie jako dodatku
>   do pasz maczki z padlych zwierzat - choroba "wscieklych krow",
>   kumulacja zanieczyszczen w kolejnych ogniwach lancucha
>   pokarmowego;

J.w. Nauka idzie do przodu, czlowiek nie pierwszy juz raz w swojej madrosci
probuje rozne zeczy "poprawiac", czasem ze skutkiem mocno odbiegajacym od
zalozen. Ale to nie tylko dotyczy przemyslu miesnego. Genetycznie
modyfikowane wazywa sa juz od pewnego czasu. O pryskanych roznymi
swinstwami owocach, ktorych nie wolno jesc bez mycia wiedza juz chyba
wszyscy. O np. holenderskich pomidorach, ktore z wygladu sa po prostu
piekne, ale w smaku przypominaja wszystko (tworzywo sztuczne najbardziej)
tylko nie pomidora tez chyba wypadaloby tu napisac...
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->   Ponadto przypomne naglowek listu: "Wegetarianizm, czy to
> naturalne" i odwroce zagadnienie.
> Czy naturalne jest przetrzymywanie zwierzat w
> klatkch niewiele wiekszych niz one same ?
> Czy naturalne jest przetrzymywanie drobiu przez cale
> zycie bez dostepu do swiatla slonecznego ?
> Czy naturalne jest karmienie krow (roslinozernych !)
> zmielonymi szczatkami ich wspoltowarzyszy, albo
> odchodami drobiu ? (BTW smacznego)
> Czy naturalne jest "faszerowanie" zwierzat antybiotykami
> i sterydami, zeby szybciej rosly ?

To jak sa przetrzymywane zwierzeta, czy "produkcja" brojlerow, czy zywienie
krow maczka z padliny to sa tematy bardzo przykre i w pelni sie z toba
zgadzam, ze "cos" z tym wypadaloby zrobic. I oczywiscie, przejscie na
wegetarianizm zalatwiloby problem. Podobnie, jak zrownanie przez NATO
Kosowa z ziemia zalatwi definitywnie tamten problem. Ale mozna chyba
poszukac tez innych rozwiazan, prawda? Od razu moge dopisac, ze o wiele
bardziej mi smakuje mieso z kury "chodzonej" (okreslenie mojej babci,
chodzi o kure, ktora cieszyla sie wzgledna swoboda na podworku) niz z
brojlera. Co do ostatniego (antybiotyki), to j.w.: z roslinkami tez sie
cuduje. Oczywiscie zostaje pytanie, czy to jest naturalne.
> I na koniec: co w ogole wspolnego z natura ma
> kielbasa, parowki, gulasz itp. ? Wystepuja w stanie
> naturalnym w jakims rezerwacie przyrody ?

A czy w stanie naturalnym wystepuja drzemy, przeciery, kotlety sojowe, itp?
Na grupie az roi sie od przepisow na rozne wymyslne dania wege. Trzymajac
sie twojego argumentu, czy choc jeden z nich jest naturalny? Temat dotyczyl
sprawy, czy wegetarianizm jest naturalny dla czlowieka, a nie, czy potrawy
wege sa naturalne. Wiekszosc potraw (poza owocami prosto z krzaka czy
surowym miesem) nie jest naturalna, jesli w ten sposob na nie patrzec.
> >[....] ze sam fakt jedzenia
> >miesa nie wychodzi nam na dobre. Chyba raczej problem sprowadza sie do
> >samego doboru diety, ze miesa jemy za duzo, za tlusto, itp. To samo
mozna
> >na pewno napisac na temat zle dobranej diety wege.Tak wiec nie
uogolniajmy.
> 2-3 papierosy dziennie nie zabijaja, a nawet przynosza pewien
> pozytek [....]
> To samo z niektorymi rodzajami narkotykow i uzywek. Wobec tego
> powinnismy palic (troszeczke), brac amfetamine (troszeczke),
> marihuane (tez troszczke) itd. ?

O Matko! Od jedzenia miesa do narkotykow.. Zeby z tego nie robic wielkiej
dyskusji: jesli zaczne palic marihuane (troszeczke) to sie po prostu od
niej uzaleznie, bede jej musial brac coraz wiecej, jesli bede probowal
rzucic, pojawi sie u mnie zespol glodu narkotycznego, jego przezwyciezenie
bedzie dla mnie sprawa wykonalna, ale bardzo trudna. To samo mozna napisac
o pijakach czy palaczach. A nie slyszalem jeszcze o uzaleznieniu (tego typu
uzaleznieniu !!!) od miesa. Zreszta, czy ty w czasie przestawiania sie na
wege miales jakies problemy typu glodu narkotycznego? Czy byles w stanie
popelnic przestepstwo dla kawalka miesa, czy fakt, ze przestales jesc mieso
powodowal u ciebie przez jakis czas skrajne depresje, zle samopoczucie, czy
wrecz takie objawy, jak np. ataki drgawek? Mozliwe, ze co najwyzej miales
przejsciowe problemy ze zdrowiem, kiedy organizm przestawial sie na inna
diete, ale przeciez tego nawet nie mozna porownywac ze skutkami rzucania
najlzejszego nalogu: papierosow.
>[...] A drapieznik
> nie zrywa owocow, bo jest miesozerny, tak jak my, nie majac
> narzedzi (sa sztuczne, czy naturalne ?) nie scigamy ofiar.

Czy narzedzia sa sztuczne? Niby tak, ale co np. z niewatpliwym narzedziem
jakim jest wykonana z kawalka kija pala, z ktora nasz pradziadek ganial
prakroliki po lesie? Niby kij jest jak najbardziej naturalny, wiec moze
staje sie sztuczny przez sam sposob uzywania?... Cholera wie.
Jezeli przyjmiemy zalozenie, ze narzedzia sa sztuczne, niebezpieczne byloby
wywodzenie z tego, ze miesozernosc jest sztuczna, bo to jest tez raczej
kwestia kultury. Surowe mieso jje wiele ludow (sam o tym piszesz), moja
kolezanka miala okazje jesc malze zbierane "temi recami" (bez pomocy
narzedzi i na surowo).
> >natura jest cwana. Owoce wabia... [...]
> Nie musisz. Dlaczego owoce wabia ludzi, a nie np. kota,
> psa, czy tygrysa ? Czy dlatego, ze tamte sa miesozerne, a
> czlowiek roslinozerny ?

NIE!!! One wabia tylko tego, kto je zezre. A czlowiek jest wszystkozerny (i
przy tym sie upieram od poczatku calej dyskusji), wiec czemu go pominac?
> Napisalem _wiekszosc_, a nie wszystkie. I pisalem o smaku,
> a nie, czy da sie jesc. Indianie (inne ludy pewno tez) jedli surowe
> mieso, ale rzadko kto uwaza je za dobre. Poczytaj literature
> przygodowa, haslo: "pemikan" ;)))

Odnosnie pemmikanu: jako gowniaz zaczytywalem sie tego typu literatura,
haslo pemmikan bardzo mi po glowie chodzilo, w kazdym razie na tyle mocno,
ze sprobowalem cos takiego zrobic. I powiem ci, ze po kilku nieudanych
probach doszedlem do czegos, co bardzo mi (i poczestowanemu koledze - tez
maniakowi zabaw w indian) smakowalo. Natomiast wiem, ze dluzej
przechowywany pemmikan samoczynnie sie wzbogacal w bialko i to takie
bialko, ktore sie samoczynnie rozmnazalo i pelzalo o wlasnych silach
calkiem sprawnie. Tyle tylko, ze to juz zupelnie inny temat. W koncu dluzej
przechowywane owoce tez gnija i robaczywieja. Co do smaku, to powtarzam:
bardzo lubie tatara. I chyba nie tylko ja. Moja kolezanka uwielbia jesc
surowe ryby, bardzo lubi tez watrobe na surowo. Przyznaje sie bez bicia, ze
ogladajac to na wlasne oczy mialem bardzo mieszane uczucia, ale z tego co
wiem, to nie jest to wcale zadkie. To (powtarzam) jest tylko kwestia
kultury.  
> A moim zdaniem nie tyle jestesmy wszystkozerni, co w ktoryms
> momencie rozwoju naszego gatunku okolicznosci nas zmusily
> do jedzenia miesa. I rezygnacja z niego przywroci poprzedni
> naturalny stan rzeczy, zmniejszy ilosci zla i cierpienia na swiecie,
> a nam wyjdzie tylko na zdrowie.

W ten sposob wrocilismy do poczatku dyskusji: czy sformulowanie "poprzedni
naturalny stan rzeczy" nie jest tutaj naduzyciem? I co z tym zdrowiem?
Zreszta nawet trzymajac sie twoich argumentow: na wszystkozernosc
przestawilismy sie tysiaclecia temu. Od tamtej pory mamy organizm
przystosowany do jedzenia miesa. I jesli teraz nagle zaczniemy na sile
stosowac diete scisle wege, to czy taki gwaltowny zwrot nie odbedzie sie
jednak ze szkoda dla nas jako gatunku.
--
Jarek P.
j...@friko.onet.pl
ICQ: 34694075






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-10 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-10 00:00:00
Jarek P. wrote in message

ta jest w 3/4 pokryta woda, wiec jesli konsekwentnie za
> naturalny uwazasz stan rzeczy sprzed przystosowania, moze powinnismy
zaczac
> myslec o powrocie do wody? W koncu tez mozna by wymienic mnostwo zalet
> takiego rozwiazania, ze chocby o tych ogromnych polaciach terenow
> wspomne...

Kto wie ? Kiedys przeciez lady sie "skoncza", wiec albo
ocean, albo kosmos. :) Ale chyba nie ma co rozwijac
dyskusji na ten temat, bo i tak gdybanie.
> Oczywiscie zartuje tutaj, nie tlumacz mi, ze przestawienie sie na wege
jest
> kwestia decyzji a w przypadku proponowanej przeze mnie rewolucji
> musielibysmy sie po prostu "zrobic od nowa". Podalem to jedynie jako
> przyklad tego, ze nie mozna tak swobodnie podchodzic do przemian jakie w
> nas zachodzily na przestrzeni tysiecy (bylo nie bylo) lat.

Zmiany ewolucyjne _naprawde_ nie zachodza tak szybko,
jak uwazasz. Zeby nie byc goloslownym i oprzec sie na
przykladzie, ktory podales: czy wiesz, ze zawartosc
skladnikow mineralnych we krwi jest bardzo zblizona
do ich zawartosci w wodzie morskiej (z nielicznymi
wyjatkami). I to pomimo, ze minelo cos ze 2 miliardy lat
od kiedy nasi prapraprzodkowie wyczolgali sie na lad.
Tak wlasciwie, to krew jest odtworzeniem srodowiska
wodnego, w ktorym praprzodkowie komorek naszego
ciala zyly jako samodzielne organizmy.
Nie przejmowalbym sie wiec tym zakresem zmian, ktore
zaszly w ostatnich kilku(set) tysiacach lat w przystosowaniu
do diety miesnej. Co wiecej, uwazam, ze nasz organizm
jeszcze nie do konca do niej przystosowany i znacznie
latwiej sie wycofac, niz kontynuowac.
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst -> > Mysle, ze powinnismy sie wycofac z nastepujacych
> > powodow:
> > - humanitarnych. Jedzenie miesa wiaze sie z zabijaniem
> >   zwierzat i ich hodowla w warunkach daleko
> >   odbiegajacych od naturalnych;
> Ten powod jestem w stanie zrozumiec, co do hodowli, porusze sprawe nizej.
> > - ekologicznych: zanieczyszczenie wod powierzchniowych,
> >   gnojowka (zakwity wody), znaczaca produkcja metanu z
> >   nawozu - efekt szklarniowy, zajmowanie duzej powierzchni
> >   ziemi na produkcje pokarmu dla hodowanych zwierzat - mozna
> >   byloby ta powierzchnie przywrocic srodowisku naturalnemu;
> Pierwsze z wymienianych powodow tak niezupelnie mi pasuja.
Zanieczyszczenia
> srodowiska maja swoje zrodlo w calym przemysle. Przetworstwo miesne na
ewno
> sie do tego doklada, ale przeciez i owocowo - wazywne rowniez swoje robi.
> Np. nawozy przeciez sa wysiewane nie tylko pod rosliny paszowe.
> Powiedzialbym nawet ze przede wszystkim pod rosliny majace byc przez nas
> zezarte. Podobnie pola uprawne. Przeciez one tez zajmuja duza
powierzchnie.
> Przecietne gospodarstwo rolne duzo wiecej ziemi obsiewa niz zostawia na
> wypas bydla.
> > - zdrowotnych. Uzywanie przy hodowli anybiotykow -
> >   uodpornienie bakterii, stosowanie hormonow - rozregulowanie
> >   ukladu hormonalnego konsumentow, uzywanie jako dodatku
> >   do pasz maczki z padlych zwierzat - choroba "wscieklych krow",
> >   kumulacja zanieczyszczen w kolejnych ogniwach lancucha
> >   pokarmowego;
> J.w. Nauka idzie do przodu, czlowiek nie pierwszy juz raz w swojej
madrosci
> probuje rozne zeczy "poprawiac", czasem ze skutkiem mocno odbiegajacym od
> zalozen. Ale to nie tylko dotyczy przemyslu miesnego. Genetycznie
> modyfikowane wazywa sa juz od pewnego czasu. O pryskanych roznymi
> swinstwami owocach, ktorych nie wolno jesc bez mycia wiedza juz chyba
> wszyscy. O np. holenderskich pomidorach, ktore z wygladu sa po prostu
> piekne, ale w smaku przypominaja wszystko (tworzywo sztuczne najbardziej)
> tylko nie pomidora tez chyba wypadaloby tu napisac...
> >   Ponadto przypomne naglowek listu: "Wegetarianizm, czy to
> > naturalne" i odwroce zagadnienie.
> > Czy naturalne jest przetrzymywanie zwierzat w
> > klatkch niewiele wiekszych niz one same ?
> > Czy naturalne jest przetrzymywanie drobiu przez cale
> > zycie bez dostepu do swiatla slonecznego ?
> > Czy naturalne jest karmienie krow (roslinozernych !)
> > zmielonymi szczatkami ich wspoltowarzyszy, albo
> > odchodami drobiu ? (BTW smacznego)
> > Czy naturalne jest "faszerowanie" zwierzat antybiotykami
> > i sterydami, zeby szybciej rosly ?
> To jak sa przetrzymywane zwierzeta, czy "produkcja" brojlerow, czy
zywienie
> krow maczka z padliny to sa tematy bardzo przykre i w pelni sie z toba
> zgadzam, ze "cos" z tym wypadaloby zrobic. I oczywiscie, przejscie na
> wegetarianizm zalatwiloby problem. Podobnie, jak zrownanie przez NATO
> Kosowa z ziemia zalatwi definitywnie tamten problem. Ale mozna chyba
> poszukac tez innych rozwiazan, prawda? Od razu moge dopisac, ze o wiele
> bardziej mi smakuje mieso z kury "chodzonej" (okreslenie mojej babci,
> chodzi o kure, ktora cieszyla sie wzgledna swoboda na podworku) niz z
> brojlera. Co do ostatniego (antybiotyki), to j.w.: z roslinkami tez sie
> cuduje. Oczywiscie zostaje pytanie, czy to jest naturalne.
> > I na koniec: co w ogole wspolnego z natura ma
> > kielbasa, parowki, gulasz itp. ? Wystepuja w stanie
> > naturalnym w jakims rezerwacie przyrody ?
> A czy w stanie naturalnym wystepuja drzemy, przeciery, kotlety sojowe,
itp?
> Na grupie az roi sie od przepisow na rozne wymyslne dania wege. Trzymajac
> sie twojego argumentu, czy choc jeden z nich jest naturalny? Temat
dotyczyl
> sprawy, czy wegetarianizm jest naturalny dla czlowieka, a nie, czy potrawy
> wege sa naturalne. Wiekszosc potraw (poza owocami prosto z krzaka czy
> surowym miesem) nie jest naturalna, jesli w ten sposob na nie patrzec.
> > >[....] ze sam fakt jedzenia
> > >miesa nie wychodzi nam na dobre. Chyba raczej problem sprowadza sie do
> > >samego doboru diety, ze miesa jemy za duzo, za tlusto, itp. To samo
> mozna
> > >na pewno napisac na temat zle dobranej diety wege.Tak wiec nie
> uogolniajmy.
> > 2-3 papierosy dziennie nie zabijaja, a nawet przynosza pewien
> > pozytek [....]
> > To samo z niektorymi rodzajami narkotykow i uzywek. Wobec tego
> > powinnismy palic (troszeczke), brac amfetamine (troszeczke),
> > marihuane (tez troszczke) itd. ?
> O Matko! Od jedzenia miesa do narkotykow.. Zeby z tego nie robic wielkiej
> dyskusji: jesli zaczne palic marihuane (troszeczke) to sie po prostu od
> niej uzaleznie, bede jej musial brac coraz wiecej, jesli bede probowal
> rzucic, pojawi sie u mnie zespol glodu narkotycznego, jego przezwyciezenie
> bedzie dla mnie sprawa wykonalna, ale bardzo trudna. To samo mozna napisac
> o pijakach czy palaczach. A nie slyszalem jeszcze o uzaleznieniu (tego
typu
> uzaleznieniu !!!) od miesa. Zreszta, czy ty w czasie przestawiania sie na
> wege miales jakies problemy typu glodu narkotycznego? Czy byles w stanie
> popelnic przestepstwo dla kawalka miesa, czy fakt, ze przestales jesc
mieso
> powodowal u ciebie przez jakis czas skrajne depresje, zle samopoczucie,
czy
> wrecz takie objawy, jak np. ataki drgawek? Mozliwe, ze co najwyzej miales
> przejsciowe problemy ze zdrowiem, kiedy organizm przestawial sie na inna
> diete, ale przeciez tego nawet nie mozna porownywac ze skutkami rzucania
> najlzejszego nalogu: papierosow.
> >[...] A drapieznik
> > nie zrywa owocow, bo jest miesozerny, tak jak my, nie majac
> > narzedzi (sa sztuczne, czy naturalne ?) nie scigamy ofiar.
> Czy narzedzia sa sztuczne? Niby tak, ale co np. z niewatpliwym narzedziem
> jakim jest wykonana z kawalka kija pala, z ktora nasz pradziadek ganial
> prakroliki po lesie? Niby kij jest jak najbardziej naturalny, wiec moze
> staje sie sztuczny przez sam sposob uzywania?... Cholera wie.
> Jezeli przyjmiemy zalozenie, ze narzedzia sa sztuczne, niebezpieczne
byloby
> wywodzenie z tego, ze miesozernosc jest sztuczna, bo to jest tez raczej
> kwestia kultury. Surowe mieso jje wiele ludow (sam o tym piszesz), moja
> kolezanka miala okazje jesc malze zbierane "temi recami" (bez pomocy
> narzedzi i na surowo).
> > >natura jest cwana. Owoce wabia... [...]
> > Nie musisz. Dlaczego owoce wabia ludzi, a nie np. kota,
> > psa, czy tygrysa ? Czy dlatego, ze tamte sa miesozerne, a
> > czlowiek roslinozerny ?
> NIE!!! One wabia tylko tego, kto je zezre. A czlowiek jest wszystkozerny
(i
> przy tym sie upieram od poczatku calej dyskusji), wiec czemu go pominac?
> > Napisalem _wiekszosc_, a nie wszystkie. I pisalem o smaku,
> > a nie, czy da sie jesc. Indianie (inne ludy pewno tez) jedli surowe
> > mieso, ale rzadko kto uwaza je za dobre. Poczytaj literature
> > przygodowa, haslo: "pemikan" ;)))
> Odnosnie pemmikanu: jako gowniaz zaczytywalem sie tego typu literatura,
> haslo pemmikan bardzo mi po glowie chodzilo, w kazdym razie na tyle mocno,
> ze sprobowalem cos takiego zrobic. I powiem ci, ze po kilku nieudanych
> probach doszedlem do czegos, co bardzo mi (i poczestowanemu koledze - tez
> maniakowi zabaw w indian) smakowalo. Natomiast wiem, ze dluzej
> przechowywany pemmikan samoczynnie sie wzbogacal w bialko i to takie
> bialko, ktore sie samoczynnie rozmnazalo i pelzalo o wlasnych silach
> calkiem sprawnie. Tyle tylko, ze to juz zupelnie inny temat. W koncu
dluzej
> przechowywane owoce tez gnija i robaczywieja. Co do smaku, to powtarzam:
> bardzo lubie tatara. I chyba nie tylko ja. Moja kolezanka uwielbia jesc
> surowe ryby, bardzo lubi tez watrobe na surowo. Przyznaje sie bez bicia,
ze
> ogladajac to na wlasne oczy mialem bardzo mieszane uczucia, ale z tego co
> wiem, to nie jest to wcale zadkie. To (powtarzam) jest tylko kwestia
> kultury.
> > A moim zdaniem nie tyle jestesmy wszystkozerni, co w ktoryms
> > momencie rozwoju naszego


... wiecej »





Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-13 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-13 00:00:00
On Thu, 10 Jun 1999 14:19:37 +0200, "Andrzej Bienias"
wrote:
>> O Matko! Od jedzenia miesa do narkotykow.. Zeby z tego nie robic wielkiej
>> dyskusji: jesli zaczne palic marihuane (troszeczke) to sie po prostu od
>> niej uzaleznie,

Chyba nie wiesz o czym mowisz. Proponuje zajzec do encyklopedii. Marichuana
jest srodkiem bardzo malo uzaleznajacym, W zasadzie nie odnotowano ZADNEGO
przypadku uzaleznienia fizycznego od THC.
- Ukryj cytowany tekst -- Pokaz cytowany tekst ->> bede jej musial brac coraz wiecej, jesli bede probowal
>> rzucic, pojawi sie u mnie zespol glodu narkotycznego, jego przezwyciezenie
>> bedzie dla mnie sprawa wykonalna, ale bardzo trudna. To samo mozna napisac
>> o pijakach czy palaczach. A nie slyszalem jeszcze o uzaleznieniu (tego
>typu
>> uzaleznieniu !!!) od miesa. Zreszta, czy ty w czasie przestawiania sie na
>Pewnie nie slyszales. Ale ja tak i jakkolwiek sam nie jestem o tym
>do konca przekonany, to istnieje wiele argumentow przemawiajacych
>za tym, ze spozywanie miesa jest podobnym uzaleznieniem, jak palenie
>papierosow:
>- przy trawieniu miesa powstaje wiele zwiazkow (pirydyny)
>  wystepujacych rowniez w dymie tytoniowym,
>- struktura mocznika, jednego z tych zwiazkow wytwarzanych
>  w duzych ilosciach po spozyciu miesa, przypomina strukture
>  nikotyny,
>- pomimo tego co piszesz ponizej, wielu wegetarian, po przejsciu
>  na diete jarska wykazuje swego rodzaju efekty glodu narkotycznego.
>  Pewno nie tak silne jak po rzuceniu papierosow, ale jednak,

Moge to potwierdzic.
X/ ! -|- 3 |<
--
Informacje o Exxx: http://caladan.rpg.pl/~vito/vege/






Top
 Profile
 
PostPosted: 1999-06-14 00:00:00
Online
Registered User

Joined: 1999-06-14 00:00:00
Andrzej Bienias napisal(a) w artykule
...
> Nie przejmowalbym sie wiec tym zakresem zmian, ktore
> zaszly w ostatnich kilku(set) tysiacach lat w przystosowaniu
> do diety miesnej. Co wiecej, uwazam, ze nasz organizm
> jeszcze nie do konca do niej przystosowany i znacznie
> latwiej sie wycofac, niz kontynuowac.

Nie do konca przystosowany?
> Ale (robilem takie szacunki w jednym z postow,
> wymienianych z Fedrusem wiec jesli Cie to interesuje
> to zajrzyj do archiwum), powierzchnia konieczna
> do wykarmienia jednego wegetarianina jest 2.5 do 16
> razy mniejsza, niz przypadajaca na "miesozerce". Ziemia
> obsiana w podanym przez Ciebie gospodarstwie zywi
> glownie zwierzeta przeznaczone na pokarm dla
> "miesozercow".

Nie wiem, gdzie jest archiwum tej grupy, ale dziwi mnie ostatnie zdanie.
Pomijajac specjalistyczne gospodarstwa, w przecietnym "normalnym" najwiecej
miejsca przeznacza sie przeciez pod wysiew zboza, ktore w wiekszosci jest
potem zzerane przez nas.
> Nie jest jednak jak na razie w stanie zmienc kumulowania sie
> zanieczyszczen w kolejnych ogniwach lancycha pokarmowego.

Rosliny tez pochlaniaja rozne zanieczyszczenia.
> Ponadto zalozenia "ideologiczne" :) duzej czesci wegetarian
> zalecaja zjadanie pokarmow z upraw ekologicznych, jak
> najmniej przetworzonych i w sezonie, kiedy te rosliny
> naturalnie dojrzewaja.

Jestescie na razie grupa moze i liczna, ale w porownaniu z zesza
wszystkozernych ludzi, w zasadzie was nie ma. Jako grupa wspierajaca sie
silna ideologia mozecie sobie pozwolic na takie zywienie, jak piszesz.
Jednak nie wierze, aby bylo to realne w przypadku duzego spoleczenstwa (np.
gdyby nasz boski parlament uchwalil, ze od tej pory wege jest obowiazujace,
odstepstwa beda karalne - na szczescie przy obecnej ekipie to nie
przejdzie, bo zdaje sie ze kosciol was tez uwaza za sekte :-)   ).
> - pomimo tego co piszesz ponizej, wielu wegetarian, po przejsciu
>   na diete jarska wykazuje swego rodzaju efekty glodu narkotycznego.
>   Pewno nie tak silne jak po rzuceniu papierosow, ale jednak,

Czy te swego rodzaju efekty nie sprowadzaja sie aby jedynie do protestow
organizmu na sile odzwyczajanego od dotychczasowej diety, co przeciez musi
sie wiazac z przerwa w dostarczaniu pewnych zwiazkow? Uzaleznienie od
narkotykow ma podloze troche glebsze.
> Czytalem kiedys, ze sila nalogu palenia jest porownywalna
> z heroinizmem. Nie ze wzgledu na skutki, ale "moc"
> uzaleznienia.

Czytalem gdzies podobny wywod, tyle ze tam bylo to uzasadniane nie
specyfika substancji uzalezniajacej, a raczej sposobem samego uzalezniania
- do palenia sie przyzwyczajasz przez lata, jest to spolecznie (praktycznie
rzecz biorac) akceptowane.
> Dlaczego spacerujac po lesie jesz jagody i Twoje nienaturalne
> "nalecialosci" kulturowe Ci w tym nie przeszkadzaja, a nie jesz
> martwego ptaka, tlumaczac, ze nieugotowany, niewlasciwie
> podany itp. ? Przeciez jestes wszystkozerny. Wlasciwie wystarczyloby
> go tylko z lekka oskubac z pior.

Zaden drapieznik (pomijajac te wyglodzone) tez takiego ptaszka nie ruszy. A
ogolnie rzecz biorac, nadal twierdze, ze to sprawa kultury. Wlasnie tej,
ktora juz od bardzo dawna przyzwyczaila nas jesc z taleza, przy stole i po
odpowiednim przyrzadzeniu, jednoczesnie nie robiac problemow z roslinkami
zrywanymi prosto z krzaczka.
> Pewno czytalismy inne ksiazki, bo bohaterowie moich, strasznie
> sie krzywili na pemmikan (sorry za blad, minelo juz pare lat, kiedy
> czytalem te ksiazki). Dodawali do niego jakies jagody, zeby sie
> dal jesc.

Moglo chodzic o te same. Z tego, co pamietam, pemmikan robil sie cokolwiek
ruchliwy i niezbyt smaczny dopiero po pewnym czasie (w koncu byl
przechowywany w warunkach mocno polowych). Natomiast to cos robione przeze
mnie (mialem wtedy 12 lat !!!) to o ile pamietam byly cienkie paski solonej
wolowiny delikatnie obwedzone przy ognisku i wysuszone na wior na sloncu. O
ile pamietam w podobny sposob opisywal robienie pemmikanu K. May w
"Winnetou". Tyle, ze jak w troche starszym wieku moglem sie dowiedziec,
ksiazki May'a to byla w duzej mierze kupa bzdur i bredni, wiec nie dam
glowy, czy i ten jego pemmikan to byla prawda.
> Pisalem: _wiekszasc_ roslin da sie jesc bez przygotowania,
> _wiekszasc_ miesa nie. Nie pisalem _wszystkie_.

Jakie mieso nie da sie jesc bez przygotowania, na surowo? Bo przychodzi mi
do glowy w tej chwili jedynie ta trujaca japonska rybka. Natomiast roslin
niejadalnych jest chyba wiecej niz jadalnych. Wszystkie trucizny
produkowane ludowymi metodami byly wykonywane z jakichs roslin. A nie
slyszalem o truciznie produkowanej ze zwierzat.
> Zdrowie - poszukaj w archiwum, a niedlugo bedzie FAQ. Ogolnie
> wegetarianie sa zdrowsi.

Poki beda oni stanowic grupe maniakow (sorry za nieladne okreslenie, chodzi
mi tu po prostu o ludzi, dla ktorych wege jest jakims hobby, czy nie wiem
jak to nazwac) starannie dobierajacych skladniki swojego wyzywienia,
dbajacych o rodzaj diety, o zaspokojenie wszystkich potrzeb organizmu,
takie porownanie bedzie troche nieuczciwe. Porownojmy wegetarian z ludzmi
odzywiajacymi sie w sposob klasyczny, ale z rowna uwaga dbajacymi o swoje
menu, ew. poszukajmy grupy wegetarian, ktora co prawda nie je miesa, ale
pozatym wchlania co popadnie (co jest w sklepie, co akurat wyrosnie w
ogrodku).
> Przystosowany nie do konca i "na sile" przez warunki zewnetrzne.
> Mysle, ze latwiej sie wycofac, niz brnac dalej.

A ja jestem zdania, ze dobrze jest jak jest.
--
Jarek P.
j...@friko.onet.pl
ICQ: 34694075






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 
No new posts tipsy czy naturalne paznokcie?

karolina marszalek

0

0

2009-12-09 22:06:27


Who is online

Users browsing this forum: cataztrof,Lilla,,Konrad,homoniku,Roman M., prezenty and 6 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie